Czy kulancja powinna zostać uregulowana?
Kulancja to…
Definicja kulancji, pomimo iż jest terminem powszechnie używanym w żargonie finansowo-prawniczym, nie posiada definicji legalnej. Jest to raczej wytwór doktryny, aniżeli definicja jaką posługuje się prawodawca – próżno go więc szukać w obowiązujących przepisach. W prawie ubezpieczeniowym kulancją nazywa się świadczenie wypłacane dobrowolnie (częściowo lub w całości – zgodnie z art. 354 KC) przez zakład ubezpieczeń w chwili istnienia wątpliwości co do odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń wynikającej z treści stosunku umowy ubezpieczenia. Jest to więc spełnienie świadczenia na zasadzie ex gratia – gdyż powinność ta nie nie ma podstawy prawnej, ani umownej. Po prostu, ubezpieczyciel, kierując się swoimi względami i włąsnym interesem decyduje się na wypłatę odszkodowania. Stąd też, częste porównania kulancji do darowizny.
Piśmiennictwo wyróżnia dwa warianty kulancji. Pierwszym z nich jest tzw. kulancja dyspensyjna. Kulancja dyspensyjna jest spełnieniem świadczenia pomimo tego, iż podmiot objęty ochroną ubezpieczeniową dopuścił się lub dopuszcza się istotnego naruszenia OWU lub podejmuje działania, które stanowią lub mogą stanowić podstawę do unieważnienia umowy ubezpieczenia w całości. Z reguły więc kulancja dyspensyjna wystepuje w przypadku, gdy umowa ubezpieczenia dotyczy mienia małej wartości lub częściowego naprawienia szkody. Dobrowolna wypłata świadczenia przez zakład ubezpieczeniowy nie będzie dla niego zbytnim obciążeniem finansowym, natomiast będzie zabiegiem, który podtrzyma wpływy ze składek podmiotu, który narusza OWU.
Drugim wariantem kulancji jest tzw. kulancja marketingowa. Mówiąc najprościej jest to sytuacja w której zakład ubezpieczeniowy, pomimo spornego charakteru sprawy i wątpliwości co do istnienia jakiejkolwiek odpowiedzialności, decyduje się na wypłatę świadczenia w ramach realizacji obowiązków wynikających z umowy ubezpieczenia, ze względu na ochronę swojego dobrego wizerunku i niechęć wikłania się w kosztowne postepowanie sądowe (które zresztą i tak, może przynięśc rezultat niekorzystny dla zakładu ubezpieczeniowego). Sytucja taka często ma miejsce w przypadku szkód o znacznie większej randze i rozmiarze, np. po powodzi. Odmowa wypłaty odszkodowania, choćby nawet części pokrzywdzonym, mogłaby się odbić nie tylko na wizerunku ubezpieczeciela (co w efekcie stanowiłoby przyczynek kolejnych strat finansowych), ale także na kłopotach i komplikacjach jakie mogłyby rodzić liczne skargi konsumenckie (nawet nieuzasadnione). Z racji tego, iż kulancja marketingowa występuje jako remedium mające zapobiec przeniesieniu się spornej kwestii na droge sądową, często przyrównuje się ją do ugody w kształcie opisanym przez art. 917 KC.
Kulancja rodzi także kilka konsekwencji. Po pierwsze, nie można się odwołać od decyzji ubezpieczyciela. Po drugie, przyznanie wypłaty nie jest tożsame z przyjęciem odpowiedzialności za zaistniałe zdarzenie. Tak więc roszczenia kulancyjnego nie można dochodzić na drodze sądowej, z racji braku podstawy prawnej takiego działania.
Kulancja a podatki…
Do kulancji dyspensyjnej i marketingowej mają zastosowanie odrębne regulacje podatkowe.
Z racji tego, iż kulancja dyspensyjna jest świadczeniem całkowicie dobrowolnym i bezpodstawnym, oraz nie stanowi świadczenia wynikającego z realizacji umowy ubezpieczenia, zalicza się ona na poczet dochodu beneficjenta. Z racji tego, w sytuacji jej wystąpienia nie znajdują zastosowania przepisy Ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych regulujące opodatkowanie świadczeń ubezpieczeniowych. Świadczenie wypłacane w ramach kulancji jest więc przekazywane przez zakład ubezpieczeń bez potrącenia należnego podatku. Obowiązkiem jego płatności obciążona zostaje osoba na rzecz której świadczenie zostało wypłacone (choć istnieje obowiązek sporządzenia informacji w postaci PIT 8C).
Kulancja marketingowa, pomimo faktu, iż również jest świadczeniem dobrowolnym i mającym zapobiegać rozwojowi sporu sądowego, jest realizacja obowiązków nałożonych przez umowę ubezpieczenia. Stąd, ujmując syntetycznie, Jest to rozstrzygnięcie wątpliwości ubezpieczyciela na korzyść ubezpieczonego, uznanie jego roszczenia i wypłata należności z umowy ubezpieczenia. W takiej sytuacji świadczenie z tytułu kulancji jest de facto świadczeniem ubezpieczeniowym poddanym rygorom podatkowym właściwym dla natury tego świadczenia (art. 21 ust. 1 pkt 4 lub art. 30a ust. 1 Ustawy z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych, ewentualnie może stanowić przychód z działalności gospodarczej).
Co z regulacją?
Z racji tego, iż pojęcie kulancji jest mocno ugruntowane w teorii i praktyce, ciężko jest zrozumieć brak kompleksowej regulacji tej instytucji. Oczywiście można stwierdzić, iż obecnie funkcjonujące rozwiązanie ‘zdaje egzamin’ i osoby znające się na rzeczy wiedzą o co chodzi, lecz stan taki na pewno nie jest stanem pożądanym. Przy wizji stworzenia (a są takie zapędy), kodeksu prawa ubezpieczeniowego, instytucja kulancji prędzej czy później będzie musiała zostac objęta w ramy prawe. Ale czy nie warto zrobić tego trochę wcześniej? Jakie miałoby to skutki takowe działanie?
1. Poprawiłoby jakość prawa
Istnienie kulancji to nie tajemnica. Wartoby więc podkreslić jej istnienie, a przede wszystkim znaczenie, poprzez odpowiedni wpis w ramy obowiązującego prawa. Ponadto, przydałoby się komplementarne opisanie skutków jakie zradza ta instytucja, gdyż pomimo swojego dobrowolnego charakteru, rodzi ona pewne powinności po stronie beneficjenta. Zabieg tego rodzaju w sposób zdecydowany przeczyniłby się więc do poprawienia jakości obowiązującego prawa i świadomości prawnej obywateli.
2. Ograniczałoby występowanie na drogę sądową w sporach ubezpieczeniowych
Gdy obydwie strony umowy ubezpieczeniowej miałyby większą świadomość co do istnienia instytucji kulancji, istniałoby uzasadnione prawdopodobieństwo, że sprawy sporne powstałe na tle umowy ubezpieczenia w znaczym procencie rozsztrzygane byłyby na poziomie ubezpieczyciel-ubezpieczony. Ubezpieczycielowi zależałoby bowiem na załatwieniu sprawy polubownie, natomiast ubezpieczony, nie uciekałby się od razu do pisania pozwu, tylko ‘wymuszał’ załatwienie sprawy przez samego ubezpieczyciela – oczywiście w granicach dobrego smaku. To oczywiście oznaczałoby wielkie oszczędności czasowe i finansowe dla wszystkich podmiotów uwikłanych w spór i spór taki rozstrzygających.
3. Pogłębiałoby ochronę konsumenta
Instytucja kulancji mogłaby zostać sformułowana przez prawodawcę na zasadzie in dubio pro reo, choć tylko w uzasadnionych i enumeratywnie wymienionych przypadkach. W rezultacie konsument, jako podmiot słabszy, mógłby zostać objęty większą ochroną na przykład w przypadku pojawienia się nowych zjawisk i nowych typów szkód, z jakimi wcześniej praktyka ubezpieczeniowa nie miała styczności, a które nie są definitywnie wyłączone poprzez OWU właściwej umowy. Tzw. sytuacje graniczne są częstym powodem występowania na drogę sądową celem ustalenia odpowiedzialności z tytułu umowy ubezpieczenia. W przypadku uregulowania kulancji na zasadzie in dubio pro reo, konsument znalazłby się w lepszej pozycji aniżeli zakład ubezpieczeniowy. Postępowanie w celu ustalenia odpowiedzialności w sytuacji granicznej także uległoby stosownemu skróceniu.
4. Zwiększałoby świadomość ubezpieczeniową
Wiadomym jest, iż zakład ubezpieczeniowy wypłacający często niewielkie sumy w ramach kulancji, cieszy się największym zaufaniem konsumentów. Zamiast przeznaczać gigantyczne środki na promocje w mediach, marketing szeptany i jakość usług, a więc i świadczenia w ramach kulancji są najlepszą reklamą, bo klienci po prostu czują się objęci prawdziwą ochroną. Implementacja instytucji kulancji w ramy prawne, zwiększyłaby to zaufanie i powodowała, iż konsumenci przychylniej spoglądaliby na wykup ubezpieczenia, a w konsekwencji robiliby to częściej. Obecnie, przeciętny Kowalski twierdzi, iż zakłady ubezpieczeniowe zawsze starają się wymigać od odpowiedzialności i kupuje tylko takie ubezpieczenia, które po prostu musi wykupić. Gdyby Kowalski miał świadomość, iż instytucja kulancji prawnie go chroni w przypadkach spornych, z większą chęcią wykupowałby ubezpieczenia, upatrując w nich korzyść ekonomiczną i sens. Zakłady ubezpieczeniowe nie miałyby zapewne nic przeciwko temu, skoro same traktują kulancję jako instrument marketingowy.
Umowa agencyjna – syntetyczny opis
Umowa agencyjna jest umową zawieraną pomiędzy agentem a zakładem ubezpieczeń, na mocy której agent zobowiązuje się za wynagrodzeniem, do stałego pośredniczenia przy zawieraniu umów określonego rodzaju w imieniu zakładu ubezpieczeń. Przy czym czynności agencyjne mogą być wykonywane tylko przez osobę spełniającą warunki wymienione w art. 9 Ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym.
Umowa agencyjna musi mieć postać pisemną. Umowa agencyjna może zostać zawarta na czas określony i nieokreślony, a rozwiązać ją można w każdym momencie za porozumieniem stron lub jednostronnie, poprzez jej wypowiedzenie lub cofnięcie pełnomocnictwa. Po wygaśnięciu pełnomocnictwa do reprezentowania zakładu ubezpieczeń, agent zobowiązany jest jednakże zwrócić dokument pełnomocnictwa. Umowa agencyjna (i multiagencyjna) może także zawierać klauzulę o zakazie konkurencji (częste zjawisko). Oznacza to, że po przystąpieniu do takiej umowy, agent może działać jedynie w imieniu określonego(ych) zakładu (ów) ubezpieczeń pod rygorem odpowiedzialność umownej, a po rozwiązaniu umowy agencyjnej, za właściwym odszkodowaniem, nie wykonywać działalności objętej zakazem konkurencji. Oczywiście treść klauzuli zakazu konkurencji może być modyfikowana za porozumieniem stron i nakładać na strony umowy różne obowiązki.
Nie ma określonego wzorca umowy agencyjnej. Konieczne jest jednakże by umowa agencyjna określała szczegółowo zakres pełnomocnictwa udzielanego agentowi. W szczególności by opisywała:
- czynności do jakich wykonywania jest udzielone pełnomocnictwo,
- grupy oraz rodzaje umów ubezpieczenia jaki mogą być zawierane przez osobę agenta,
- sumy ubezpieczenia na jakie agent może zawierać umowy ubezpieczenia.
Z zasady agent ma zakaz udzielania dalszych pełnomocnictw, choć według brzmienia art. 106 Kodeksu Cywilnego dopuszczalne są wyjątki od tego postanowienia.
Oprócz powyższego umowa agencyjna musi wymieniać zakres czynności jakie mogą być wykonywane przez agenta. Zazwyczaj są to czynności konieczne do efektywnego wykonywania zawodu. Katalog tych czynności ma charakter zamknięty i jest sprecyzowany przez art. 4 Ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, który za takowe uznaje:
- pozyskiwanie klientów,
- wykonywanie czynności przygotowawczych zmierzających do zawierania umów ubezpieczenia,
- zawieranie umów ubezpieczenia i uczestniczenie w administrowaniu i wykonywaniu umów ubezpieczenia,
- organizowanie i nadzorowanie czynności agencyjnych
Czynności te nie muszą być wykonywane osobiście przez agenta, nawet jeśli jest on osobą fizyczną. Mogą je wykonywać również tzw. pośrednicy agencyjni, działający na rzecz i w imieniu agenta. Wedle zapisów art. 8 Ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym, wykonywanie czynności agencyjnych obarczone jest wymogiem ‘należytej staranności’ i ‘dobrych obyczajów’.
We współczesnych realiach rynkowych, kiedy jedna osoba może zostać agentem wielu różnych firm (multiagent), istotne jest także to, by umowa agencyjna dokładnie precyzowała zakres czynności wykonywanych przez agenta, tak by nie kolidował on z czynnościami do jakich uprawniony jest broker ubezpieczeniowy – osoba o wysokich kompetencjach i wiedzy z zakresu ubezpieczeń, której fachowość została potwierdzona egzaminem państwowym. Dlatego też, umowa agencyjna, nie może powierzać agentowi takich kompetencji i dozwalać na takie czynności jakie są zastrzeżone dla brokera ubezpieczeniowego (muszą to być czynności agencyjne a nie czynności brokerskie). W przeciwnym wypadku, osoba taka musi uzyskać uprawnienia brokerskie i wpis na listę brokerów, oraz spełnić inne dodatkowe wymogi. Nie można bowiem łączyć funkcji agenta i brokera ubezpieczeniowego.
Pośrednictwo ubezpieczeniowe jest działalnością gospodarczą (więc agenta uznaje się za przedsiębiorcę) i jak wyżej wspomniano, za wykonywanie czynności agentowi należy się stosowne wynagrodzenie w postaci prowizji od składek na zawarte umowy ubezpieczenia. Jest to jedyne źródło dochodu agenta, gdyż nie jest on uprawniony do pobierania żadnych opłat od klienta, a koszty prowadzenia czynności koniecznych do prowadzenia działalności agencyjnej jest zobowiązany pokrywać sam. Przy pośredniczeniu w zawieraniu umów ubezpieczenia, agent powinien przedkładać swoim klientom umocowanie pochodzące od zakładu ubezpieczeń oraz zezwolenie na wykonywanie działalności (art. 4a Ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym). Wyżej określony obowiązek informacyjny nie dotyczy sytuacji, w których umowa ubezpieczenia dotyczy dużych ryzyk w rozumieniu art. 2 Ustawy o działalności ubezpieczeniowej czy też reasekuracji. Działalność agencyjną nadzorują właściwe organy zakładu ubezpieczeniowego, na którego rzecz działa agent.
Multiagent zobowiązany jest to wykupienia polisy OC z tytułu odpowiedzialności zawodowej. Agent natomiast nie ponosi odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone swoim klientom, w ramach działalności objętej umową agencyjną, pod warunkiem właściwego jej wykonywania. Odpowiedzialność ta przypada w całości zakładowi ubezpieczeń, który agent reprezentuje (słuszny wyjątek stanowi odpowiedzialność karna za czyny określone przez kodeks karnym i regulacje specyficzne dla sektora ubezpieczeniowego). Ma to na celu zapewnienie pewności obrotu i wzmożenie wyczulenia zakładów ubezpieczeń na jakość zatrudnianych kadr. Do dbałości o przygotowanie zawodowe przyłożył się również sam prawodawca, który wymusza na agencie odbycie szkolenia raz na 3 lata.
Konferencja – prawo odszkodowawcze
Serdecznie pragnę polecić konferencję organizowaną pod auspicjami Rzecznika Ubezpieczonych oraz Fundacji Edukacji Ubezpieczeniowej. Przewodnim celem niniejszego sympozjum będzie określenie roli i znaczenia usług świadczonych przez podmioty specjalizujące się w dochodzeniu roszczeń odszkodowawczych. Według organizatorów spotkanie ma być platformą służącą wymianie poglądów na ww. temat, a także wydarzeniem, które ma zainspirować kształt regulacji, jakimi powinien być objęty niniejszy sektor.
Więcej infomacji na temat konferencji można znaleźć tutaj.
Czym jest demutualizacja?
Demutualizacją nazywamy proces przekształcenia Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW) w spółkę akcyjną, tj. drugą formę prawną pod jaką zgodnie z prawem swą działalność prowadzić może zakład ubezpieczen. Uwarunkowania jakie muszą zostać spełnione w trakcie i po procesie demutualizacji, regulowane są zarówno przez Ustawę o działalności ubezpieczeniowej z dnia 22 maja 2003 r., która zagadnieniu temu poświęciła art. 81-91, jak i poprzez kodeks spółek handlowych, mający zastosowanie do niektórych kwestii związanych z wymogami dotyczącymi spółki akcyjnej (art. 181 ust. 1).
Choć zaznaczyć należy, iż demutualizacja nie jest procesem zarezerwowanym tylko dla TUW. Demutualizacją możemy również nazwać przekształcenia towarzystw budowlanych w banki komercyjne działające w formie spółek akcyjnych, a także przekształcenie spółdzielni w spółkę akcyjną.
Ustawa o działalności ubezpieczeniowej z dnia 22 maja 2003 r. wymaga dopełnienia szeregu czynności, aby przekształcenie TUW w spółkę akcyjną odbyło się pomyślnie. Wymagania te wymienia dokładnie art. 81 ust. 2, który wskazuje konieczność:
- sporządzenia planu przekształcenia towarzystwa wraz z załącznikami oraz opinią biegłego rewidenta;
- powzięcia uchwały o przekształceniu towarzystwa w spółkę akcyjną i jej zatwierdzenia przez organ nadzoru;
- powołania członków organu spółki akcyjnej powstałej w wyniku przekształcenia towarzystwa;
- podpisania, przez członków towarzystwa, statutu spółki akcyjnej powstałej w wyniku przekształcenia towarzystwa;
- wykreślenia towarzystwa z rejestru i dokonania wpisu do rejestru spółki akcyjnej powstałej w wyniku przekształcenia towarzystwa
Z art. 82 ust. 1 wynika więc, iż polskie prawo faworyzuje proces tzw. demutualizacji prostej. Na świecie praktykowane są jeszcze dwa inne modele, tj. przejęcie przez nowopowstałą lub już istniejącą spółkę akcyjną (fuzja lub konsolidacja) oraz tzw. pełna reasekuracja, kiedy cały portfel TUW jest reasekurowany u podmiotu działającego w formie spółki akcyjnej, a samo TUW poddane zostaje likwidacji.
Jakie czynniki przemawiają za demutualizacją? Doktryna wskazuje, iż są to:
- czynnik kapitałowy – brak dostatecznych środków na uzyskanie marginesu wypłacalności
- czynnik innowacyjno-technologiczny – ograniczenia z powodu braku know-how oraz braku przewagi konkurencyjnej nad działalnością skomercjalizowaną
- czynnik rynkowy – obniżona sprawność operacyjna i rynkowa
Aczkolwiek, motywy mogą mieć także charakter ściśle wewnętrzny. Na przykład, zbyt duża ilość członków towarzystwa, która obniża jakość marki czy zaufanie członków.
Demutualizacja jest procesem powszechnym i dobrze znanym, szczególnie systemom common law. Pierwszym odnotowanym przypadkiem demutualizacji było przekształcenie się Commercial Insurance Company w 1860 roku w spółkę akcyjną. Wydarzenie to miało miejsce w USA. Odnotować należy jednakże, iż na zainteresowanie tymi rozwiązaniami na starym kontynencie stale wzrasta (Niemcy, Austria, Holandia).
Formy prawne TU
Według brzmienia art. 5 Ustawy o działalności ubezpieczeniowej z dnia 22 maja 2003 r., działalność ubezpieczeniową mogą prowadzić podmioty posiadające formę prawną spółki akcyjnej lub Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW). Niniejszy wymóg jest cechą specyficzną polskiego prawa ubezpieczeniowego, ponieważ konieczność jego istnienia jest nieznana jurysdykcjom obcym (szczególnie Wielkiej Brytanii dozwalającej ogromną elastyczność w tym zakresie).
Wyjątkiem od reguły zawartej w art. 5 są zagraniczne zakłady ubezpieczeń (definicja w rozumieniu Ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej) względem których, ustawa nie precyzuje wymaganej formy prawnej, ograniczając się jedynie do lakonicznej implementacji zasady swobody świadczenia usług ubezpieczeniowych. Wydaje się zatem, iż nic nie stoi na przeszkodzie, by zagraniczny zakład ubezpieczeń prosperował w formie innej, aniżeli spółka akcyjna czy TUW.
Jakie konsekwencje rodzi ograniczenie formy prawnej w jakiej mogą wykonywać działalność ubezpieczeniową zakłady ubezpieczeń?
1. Utrudnia harmonizację prawa polskiego z prawem Unii Europejskiej, które nie uważa formy prawnej działalności zakładu ubezpieczeniowego, jako istotnego czynnika w kontekście regulacji sektora ubezpieczeniowego.
2. Potęguje niespójność prawa z racji stosowania niejednolitych wymagań względem krajowych i zagranicznych zakładów ubezpieczeń (rozbieżność pomiędzy art. 128 a art. 5).
3. Ogranicza elastyczność rynku i jego rozwój.
Obecnie postuluje się, by zasada wprowadzona przez art. 5 Ustawy o działalności ubezpieczeniowej została zniesiona.
Ubezpieczyciele zalani roszczeniami
Według wskazań raportu Komisji Nadzoru Finansowego liczba zgłoszonych szkód powstałych w wyniku powodzi oraz nawałnic przekroczyła barierę 200 tysięcy i wartość (na stan z dnia 26 sierpnia 2010 roku) 1279,1 mln zł. Średnia wysokość pojedyńczego odszkodowania (brutto) to około 5 tysięcy złotych. Szczegóły dostępne są tutaj.
Powyższe dane stanowią solidną podstawę do wysnucia dwóch wniosków.
Po pierwsze, przyglądając się relacjom medialnym i zawartym w nich opisom zniszczeń jakich dokonał żywioł, przywołana przez KNF średnia wysokość odszkodowania wskazuje na to, iż znaczna część mienia była niedoubezpieczona. Ciężko jest bowiem uwierzyć w to, że w przypadku poważnego uszkodzenia budynku mieszkalnego, utraty zwierząt i płodów rolnych czy mienia ruchomego o znacznej wartości, średnia kwota odszkodowania – czyli te 5 tysięcy złotych – jest kwotą, która jakkolwiek kompensuje poniesione szkody. Fakt ten rzuca nie tylko cień na niedostateczną wysokość sum gwarantowanych oferowanych przez ubezpieczycieli, ale także na wątpliwą jakość szacowania ryzyka i analizy potrzeb konsumenta. Choć będąc skrupulatnym, konsument nie pozostaje bez winy. Niska suma gwarantowana jest wypadkową jego oczekiwań. Niestety, jakość nie idzie w parze z niską ceną.
Po drugie, powraca dyskusja na temat tego, czy zakłady ubezpieczeń powinny ujawniać stopień ryzyka jaki za sobą niesie lub może nieść określone zdarzenie losowe, a w szczególności klęska żywiołowa. Wydaje się, że taki zabieg mógłby ‘przemówić do rozsądku’ i zwiększyć swiadomość ubezpieczeniową konsumentów, przynosząc tym samym wpływy do sektora.
Świadomość ubezpieczeniowa wzrasta!
Rzecznik Ubezpieczonych odnotowywuje konsekwentny wzrost skarg dotyczących nieprawidłowości związanych z ubezpieczeniami gospodarczymi. W zestawieniu dostępnym w najnowszym numerze Monitora Ubezpieczeniowego zmiana ta jest wyraźnie widoczna w każdym zakresie – począwszy od wskaźników skargowości w kontekście ubezpieczeń komunikacyjnych, a skończywszy na zastrzeżeniach w stosunku do ubezpieczeń na zycie. W sumie ilość skarg w I kwartale 2010 roku w stosunku do I kwartału 2009 roku wzrosła aż o 837 przypadków do wyjasnienia. Przyczyny i bardziej dokładne dane są dostępne są dostępne tutaj.
Wartości te mają jednak dwojaki wydźwięk. Z jednej strony stanowią wyraźny impuls mówiący o tym, iż świadomość ubezpieczeniowa wzrasta wprost proporcjonalnie do rozwoju polskiego rynku. Konsument zaczyna być bardziej świadomy swoich praw oraz przysługujących mu przywilejow. Dlatego też zaniechania takie jak opieszałość w wypłacie odszkodowania, pobieranie nienależnych składek lub nieprzestrzeganie zapisów ustawowych, zaczynają być traktowane z należytą surowością. Poprawia się także wiedza w odniesieniu do wartości konsumenckiej produktów ubezpieczeniowych. Tak jest na przykład w przypadku ubezpieczeń NNW czy turystycznych, w stosunku do których konsumenci coraz śmielej wysuwają wątpliwości – głównie w kontekście niezadowalającej ochrony ubezpieczeniowej jaka gwarantują (cena to już nie wszystko).
Kierując skargi to Rzecznika Ubezpieczonych konsumenci wykazują także lepsze przygotowanie merytoryczne. Wniosek taki można wysnuć z faktu, iż odsetek skarg w stosunku do których Rzecznik Ubezpieczonych nie podjął interwencji zmalał o 2.0% w porównaniu z rokiem ubiegłym (na I kwartał 2010 roku).
Z drugiej zaś strony wskaźniki ujawnione przez Rzecznika Ubezpieczonych dostarczają wiedzy na temat dynamiki jaką objęty jest proces patologizacji rynku. Łatwo jest bowiem zauważyć, iż wraz z rozwojem nowych produktów i wejściem na rynek szerszej konkurencji, nie trudno o nadużycia. Czasami są to prozaiczne zaniedbania , niekiedy jednak, są to celowe i głęboko przemyślane pułapki prawne, które ze względu na treść stosunku zobowiązaniowego, nie pozwalają Rzecznikowi Ubezpieczeniowemu na podjęcie skutecznej interwencji (wskaźnik efektywności obniżył się aż o 2.6% w stosunku do analogicznego okresu w ubiegłym roku). Do najczęstszych przyczyn tej niewydolności należały jednostronnie korzystna interpretacja zapisów umownych oraz subiektywizm w ocenie stanu faktycznego.
Umowy do poprawki
UOKiK dopatrzył się poważnych nadużyć we wzorcach umownych (a sprawdził ich ponad 600) stosowanych przez towarzystwa ubezpieczeniowe. Większość z nich to klauzule abuzywne, nie tylko stawiające konsumenta w nieuprzywilejowanej pozycji względem zakładu ubezpieczeniowego, ale także łamiące główne (aż chce się powiedzieć podstawowe) zapisy prawne adresowane do podmiotów operujących w tym sektorze.
TU na życie Nordea zostało ukarane grzywną w wysokości 727 181 zł za dwa niedociagnięcia. Pierwszym z nich było zastosowanie ograniczeń terminowych co do wypłaty odszkodowania. Według wiążących postanowień prawnych wypłata odszkodowania powinna nastąpić w ciągu 30 dni od zgłoszenia szkody. TU na życie Nordea zastosowało natomiast klauzulę, która uzależniała wypłatę odszkodowania od złożenia kompletu dokumentów. W rezultacie, postępowanie zmierzające do likwidacji szkody mogłobyć sztucznie wydłużane. Drugim niedociągnięciem, który przyczynił się do nałożenia grzywny, był zapis mówiący o tym, iż ubezpieczyciel w uzasadnionych przypadkach może rościć sobie prawo do potrącenia zaległej składki z wypłacanej kwoty odszkodowania. Według UOKIK-u postanowienie to koliduje z obowiązującym prawem, które przyznaje taką prerogatywę tylko ubezpieczającemu. Niedopuszczalność takiego zapisu została także wzmocniona faktem, iż nie ‘zawsze sami kupujemy polisę’, a często jesteśmy ubezpieczani przez partnera, zakład pracy czy instytucje partnerska. Z racji tego, że odszkodowanie jest wypłacane ubezpieczonemu, a ubezpieczający zazwyczaj jest płatnikiem składki, tylko na tym ostatnim spoczywa obowiązek uregulowania płatności składki.
We wzorcach umownych TU na życie Warta UOKIK znalazł kolejne zapisy niezgodne z polityką konsumencką. Jeden z tych zapisów dozwalał TU na potrącenie składki w momencie przedterminowego wypowiedzenia umowy ubezpieczenia przez konsumenta. Prawo jednakże w takim przypadku, nakłada obowiązek zwrotu nadpłaconej składki za niewykorzystany okres ochrony ubezpieczeniowej. Kolejne postanowienie poddane pod wątpliwość to klauzula mówiącą o tym, iż w przypadku śmierci ubezpieczonego, odszkodowanie zostanie wypłacone w równych częściach osobom uprawnionym. Zapis ten jednakże znajduje się jednakże w konflikcie z prawem, które wyraźnie informuje, iż ubezpieczony ma prawo samodzielnie wskazać zarówno osoby uprawnione jak i kwoty które im przysluguja. Motywacja dla TU na życie Warta do zmiany tych postanowień jest grzywna w wysokości 169 931 zł, choć decyzja w tej sprawie nie jest ostateczna i można spodziewać się odwołania.
Rezultatem działań nadzorczych UOKIK-u jest także 11 pozwów o uznanie postanowień za niedozwolone, 4 decyzję w odniesieniu do polityki konkurencyjnej w sektorze ubezpieczeniowym oraz wszczęcie 3 postępować mających za zadanie przeanalizować potencjalne naruszenie interesu ubezpieczonych.
więcej na www.uokik.gov.pl
Nowy podmiot oferujący PPI w Polsce
UOKIK zatwierdził połączenie się Proactiv Holding z RheinLand Holding, co oznacza, iż na polski rynek ubezpieczeniowy wchodzi nowy gracz. Nowo utworzony podmiot – Credit Life International Services – ma się zajmować sprzedażą produktów ubezpieczeniowych stanowiących zabezpieczenie spłaty wierzytelności.
Wiadomość ta niesie za sobą dwie konsekwencje. Po pierwsze, buduje ona wiarę w to, iż produkty finansowe w Polsce staną się bardziej dostępne i powszechne, gdyż ubezpieczenie spłaty wierzytelności będzie skutecznym mechanizmem rozproszenia ryzyka dla obydwu podmiotów stosunku zobowiazaniowego. Na tym wszystkim najwięcej skorzysta jednakże konsument, który będzie mógł w sposób rozsądny, bo zabezpieczony, pożyczać duży kapitał. W rezultacie gospodarka, muzyka kolejny bodziec do dalszych wzrostów, a społeczeństwo w wyraźny sposób będzie się bogacić – nawet jeżeli środki którymi będzie ono dysponowało nie będą środkami własnymi, a pożyczonymi.
Drugą, bardziej negatywną konsekwencją, będzie konieczność zbudowania odpowiednich mechizmow nadzoru nad tego typu produktami finansowymi, tak by nie godziły one w interesy konsumenckie oraz by ich pozytywne oddziaływanie na gospodarkę nie było naduzywane. Dobitnym przykładem niedopełnienia staranności przy nadzorze i regulacji ubezpieczenia spłaty wierzytelności jest Wielka Brytania. Tamże, ubezpieczenia spłaty zobowiązania, tzw. PPI (Payment Protection Insurance), zrodziły wiele problemów – począwszy od kwestii ochrony konsumenckiej i walki z klauzulami abuzywnymi w o.w.u., a skończywszy na reparacji finansowej z tytułu sprzedaży produktów niewłaściwych (tzw. zarzut misselling). Zaniedbania te doprowadziły do zachwiania Financial Services Compensation Scheme, którego rezerwy finansowe zostały poważnie naruszone poprzez rekordową liczbę pozwów o odszkodowanie z tego tytulu.
Tak więc na KNF już czeka nowe wyzwanie.
Wyniki rynku po I kw. 2010 r.
Osoby ubezpieczające samochody, domy i innego rodzaju mienie otrzymały w I kw. 2010 r. od zakładów ubezpieczeń blisko 3,4 mld zł w formie odszkodowań – wynika z danych zebranych przez PIU. Świadczenia z ubezpieczeń na życie sięgnęły z kolei prawie 7 mld zł. Pierwszy kwartał tego roku stał w ubezpieczeniach pod znakiem szkód spowodowanych długą i mroźną zimą.
Z danych gromadzonych przez PIU, pokrywających ok. 99 proc. polskiego sektora ubezpieczeniowego, wynika, iż sektor ten zwiększył przypis składki w I kw. tego roku w stosunku do I kw. roku ubiegłego o 3,4 proc. w segmencie ubezpieczeń majątkowych i o niespełna 4 proc. w segmencie ubezpieczeń na życie.
Pogorszenie się wyników technicznych segmentu ubezpieczeń majątkowych, widoczne w drugim półroczu 2009 r., ujawniło się także w I kw. roku bieżącego i było spowodowane w głównej mierze rosnącymi kosztami odszkodowań – strata techniczna ubezpieczycieli majątkowych osiągnęła kwotę ok. 337 mln zł . Mimo wyższych kosztów z tytułu świadczeń segment ubezpieczeń na życie odnotował wynik techniczny na poziomie ok. 978 mln zł tj. o 18 proc. niższy niż przed rokiem.
Rynek majątkowy
Z łącznej kwoty zebranej składki 5,8 mld zł nadal jej największa część (prawie 3 mld zł) dotyczy ubezpieczeń komunikacyjnych. Ubezpieczenia te wykazywały spadek (niespełna 1 proc.), w ramach OC pojazdów mechanicznych 1,75 mld (spadek o 1,45 proc.) a w AC 1,2 mld (wzrost o 0,22 proc.).
Źródłem ogólnego wzrostu składki w ubezpieczeniach majątkowych były w I kw. bieżącego roku inne grupy produktowe – w szczególności ubezpieczenia finansowe, OC ogólne i majątkowe pozakomunikacyjne. To głównie z powodu mrozów i opadów śniegu, w I kwartale tego roku wzrosła wartość odszkodowań wypłaconych klientom w ubezpieczeniach majątkowych. Ogółem wypłacono ok. 3,4 mld zł – o ponad 15 proc. więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Wzrost odszkodowań wiązał się zarówno ze szkodami w domach i mieszkaniach (zalegający śnieg, zalania) jak również ze szkodami komunikacyjnymi. Wzrost odszkodowań w ubezpieczeniach komunikacyjnych to oprócz typowych zdarzeń na drodze wywołanych długą i śnieżną zimą, również uszkodzenia wywołane lodem i śniegiem spadającym z dachów oraz zdarzenia związane z unieruchomionymi podczas mrozów i śniegów pojazdów, a więc usługą assistance.
Nie można także zapominać o wciąż rosnących kosztach szkód osobowych w OC komunikacyjnym i koniecznością zawiązywania przez ubezpieczycieli coraz większych rezerw na tego typu zdarzenia (np. zadośćuczynienia).Ujemny wynik techniczny tylko częściowo skompensowany został dochodami z lokat, w skutek czego segment ubezpieczeń majątkowych zamknął I kw. tego roku stratą netto ok. -30 mln zł. Należy pamiętać, że są to dane za I kwartał tego roku, a więc nie obejmują one szkód powodziowych.
- Ubezpieczenia to działalność długookresowa. Raz na kilka lat zawsze zdarza się rok obfitujący w szkody, co jest normalnym zjawiskiem w tej działalności. Ubezpieczyciele doskonale o tym wiedzą i są na to dobrze przygotowani – mówi Jan Grzegorz Prądzyński, prezes zarządu PIU.
Rynek życiowy
W ramach segmentu ubezpieczeń życiowych najwyższy wzrost w stosunku I kw. 2009 r. wykazywały ubezpieczenia z powiązane z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. Jednak w porównaniu z ostatnim kwartałem 2009 r. wielkość składki w tych grupach produktowych była znacząco niższa. Jest więc za wcześnie, by mówić o odbudowywaniu się portfela produktów inwestycyjnych, którego szczytowa wielkość przypadała na 2008 r.
W ubezpieczeniach na życie również – choć w znacznie mniejszym stopniu niż w ubezpieczeniach majątkowych – mieliśmy do czynienia ze wzrostem wartości wypłacanych świadczeń (+6,4 proc.). O niespełna 7 proc. wzrosły tez koszty działalności ubezpieczeniowej. Wynik techniczny z ubezpieczeń na życie za I kw. 2010 r. wyniósł ok. 1 mld zł i był o 18 proc. niższy niż w I kw.2010. Ubezpieczyciele życiowi zamknęli kwartał z zyskiem ok. 978 mln zł, o 1,7 proc. mniejszym niż rok wcześniej.
Tabela z wynikami po I kwartale 2010 r.
źródlo: www.piu.org.pl