Zwrot kosztów pełnomocnika w postępowaniu likwidacyjnym – kontrowersyjna uchwała III CZP 75/11

Trzynastego marca bieżącego roku w składzie siódemkowym w sprawie o sygn.  . podjął następującą uchwałę:

„Uzasadnione i konieczne koszty pomocy świadczonej przez osobę mającą niezbędne kwalifikacje zawodowe, poniesione przez poszkodowanego w postępowaniu przedsądowym prowadzonym przez ubezpieczyciela, mogą w okolicznościach konkretnej sprawy stanowić szkodę majątkową podlegającą naprawieniu w ramach obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych.”

Pełny tekst uchwały wraz z uzasadnieniem można znaleźć TUTAJ.

Niestety, pomimo zasadniczo dobrego (prokonsumenckiego) kierunku, judykat Sądu Najwyższego wykazuje wiele mankamentów. SN dostrzega w nim co prawda rosnącą liczbę spraw ubezpieczeniowych, w których pełnomocnik bierze udział już na etapie przedsądowym (pisaliśmy o tym chociażby TUTAJ) . Próbuje też  wpisać ten stan rzeczy w  istniejące ramy kodeksowe i nadać zjawisku prawny wymiar. Jednakże czyni to niejako obok prawa (praeter legem), próbując na siłę odnaleźć analogie tam, gdzie doszukać się ich nie sposób. Najbardziej rzucające się w oczy wady wywodu Sądu zreferowano poniżej.

1. Nieuzasadnione  przyjęcie związku przyczynowego

Sąd Najwyższy przyjął, że w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem wywołującym szkodę może pozostawać wynagrodzenie pełnomocnika w postępowaniu likwidacyjnym.

Jest to jednak relacja zbyt odległa, aby podzielić zdanie SN. Zgodnie z art 361 k.c. zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Nie można przyjąć, że szkoda (rozumiana jako „niosąca za sobą koszty konieczność udziału pełnomocnika”)  jest normalnym następstwem zmiany w rzeczywistości, jaką jest wypadek ubezpieczeniowy. Udział pełnomocnika w postępowaniu przedsądowym nie jest działaniem standardowym. W myśl bowiem art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, stanowi czynności wewnętrzne (wyjaśniające) ubezpieczyciela i udział w nim przedstawiciela uprawnionego z umowy ubezpieczenia nie jest nieodzowny.

2. Błędna identyfikacja podmiotu, którego  zachowanie powoduje zwiększenie szkody

Zgodnie z art. 822.  § 1 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, wobec których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo ubezpieczony. Mówiąc prościej: zakład ubezpieczeń jest zobowiązany wypłacić odszkodowanie z ubezpieczenia tylko wtedy, gdy to sprawcy wypadku (ubezpieczonemu) daje się przypisać zachowanie (działanie lub zaniechanie), które powoduje szkodę (uszczerbek) w mieniu poszkodowanego.

Tymczasem SN uzasadnia:

„W interesie poszkodowanego leży jednak także sformułowanie roszczeń, jakie kieruje w związku ze zdarzeniem szkodzącym. Ocena, czy tego rodzaju czynności wymagają udziału profesjonalnego pełnomocnika nie wypada jednoznacznie, zależy bowiem od wielu okoliczności, przede wszystkim od tego, jakie szkody spowodował wypadek komunikacyjny; inny jest stopień komplikacji związanych z zgromadzeniem dowodów, kiedy doszło jedynie do uszkodzenia pojazdu, inny kiedy wypadek spowodował szkody na osobach albo nawet ich śmierć. Różnica nie ogranicza się tylko do zakresu potrzebnej wiedzy przy formułowaniu roszczeń, ale może dotyczyć także fizycznej zdolności poszkodowanego do prowadzenia spraw związanych z dochodzeniem roszczeń. O ile uszkodzenie pojazdu w wielu wypadkach przenosi ciężar określenia zakresu naprawy powypadkowej na osoby podejmujące się wykonania tej naprawy, a jej kryteria są bardziej czytelne i dostępne dla przeciętnego właściciela pojazdu, chociaż i w tym wypadku powstają liczne spory i wątpliwości, o tyle rozmiary zadośćuczynienia nie poddają się ścisłym wyliczeniom.”

Z lektury uzasadnienia jasno wynika, że w ocenie Sądu Najwyższego samo zwiększające rozmiar szkody zdarzenie wywołane jest de facto postępowaniem likwidacyjnym. A przecież właściwe przeprowadzenie tego postępowania należy w całości do ubezpieczyciela. Gdyby bowiem ubezpieczyciel właściwie przeprowadził postępowanie, to nie zaszłaby potrzeba udziału w nim pełnomocnika.

Innymi słowy: uszczerbek w mieniu poszkodowanego nie jest objęty odpowiedzialnością ubezpieczonego sprawcy wypadku, a odpowiedzialnością własną zakładu ubezpieczeń, czego zdaje się nie zauważać Sąd Najwyższy. Nie ma przy tym nic do rzeczy fakt, że w ostatecznym rozrachunku to ubezpieczyciel pokrywa szkodę. Dla interesów sprawcy (chociażby w kontekście regresu) nie bez znaczenia jest rozmiar wyrządzonej szkody. Natomiast  dla zakładu ubezpieczeń zarzut właściwego przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego będzie oznaczał zwolnienie od odpowiedzialności za poniesienie przez poszkodowanego kosztów pełnomocnika.

3. Pominięcie przez Sąd Najwyższy już przysługujących pokrzywdzonym środków ochrony…

… a wachlarz uprawnień jest całkiem spory w przypadku wadliwie przeprowadzonego postępowania likwidacyjnego.

a) Roszczenia z ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (pisaliśmy o tym TUTAJ )
b) Ogólne roszczenia z tytułu nienależytego wykonania zobowiązania (art 471 i nast. k.c.), w tym ustawowe odsetki za zwłokę w wypłacie świadczenia.

 




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Prawo ubezpieczeniowe, ubezpieczenia odszkodowania, dzialalnosc ubezpieczeniowa, ubezpieczenia finansowe, odszkodowania powypadkowe, zadoscuczynienie za blad, odszkodowania powypadkowe, zakład ubezpieczeniowy, PZU, Hestia, Warta, ubezpieczenia pomostowe, odszkodowania za blad medyczny, ubezpieczenia gospodarcze, agent ubezpieczeniowy, tanie ubezpieczenia