Soft Law a PPI – 3 punkty widzenia

Dowiedziałem się dzisiaj za pośrednictwem Gazety Ubezpieczeniowej, iż Związek Banków Polskich i Polska Izba Ubezpieczeń na wspólnym posiedzeniu ustaliły „Rekomendację w sprawie dobrych praktyk w zakresie ubezpieczeń finansowych powiązanych z produktami bankowymi zabezpieczonymi hipotecznie.” (PPI) Pomimo posiadania tylko wstępnych informacji co do kształtu i ostatecznych postanowień postanowienia, należy wskazać, iż inicjatywa sama w sobie jest pozytywnym impulsem. Nie od dziś bowiem wiadomo, iż instytucje finansowe częstokroć wykorzystują swoją przewagę nad konsumentem. Wystarczy popytać się w kręgu najbliższych znajomych, by otrzymać stosunkowo wiarygone badanie opinii publicznej na ten temat. Ale czy takie niewiążące postanowienie jest w stanie cokolwiek zmienić? Osobiście śmiem twierdzić, że nie! Czemu? Przedstawiam 3 argumenty, które stoją za moim poglądem.

Interes ekonomiczny i regulacyjny

Napoleon Bonaparte zwykł mawiać, iż ‚są tylko dwie rzeczy, które jednoczą ludzi: strach i interes’. Niniejszą maksymę można skutecznie odnieść do inicjatywy ZBP i PIU. Można wywnioskować bowiem, iż pomysł dobrowolnego poddania się regulacjom, które de facto tworzy się jednostronnie, to strategia na oddalenie od siebie zainteresowania ze strony nadzoru rynkowego. A takie zainteresowanie ze strony KNF-u czy UOKIK-u może niedługo powstać i być uzasadnione, szczególnie po niedawnych doświadczeniach FSA w przedmiocie powyższej rekomendacji. Lepiej jest więc dmuchać na zimne’ i mieć wymówkę, iż przeciwdziała się niedociągnięciom. Dlaczego? Bo ewentualna interwencja -u czy -u może przynieść wiele niekorzystnych konskewencji. Może nie tylko ograniczyć strefę wpływów, poprzez nałożenie szeregu restrykcji w kotenkście samego produktu finansowego (np. pod względem jego budowy i metod dystrybucji), uciążliwych dla podmiotów operujących na tym rynku. Może także wprowadzić solidne kary za nadużywanie pozycji dominujące i wykorzystywaie nieświadomości konsumenta. Tak przynajmniej rysowała się sytuacja w Wielkiej Brytanii, gdzie za agresywną sprzedaż PPI banki otrzymywały niebotyczne kary, a system kompensacji w ramach Financial Services Compensation Scheme nie nadążał z wypłatą odszkodowań. A jedno i drugie oznacza dla banków straty. Rachunek jest więc prosty. W imię interesu, lepiej ograniczyć się samemu, niż zostać ograniczonym.

Wątpliwa skuteczność soft law w kontekście bankowośc

Ograniczając się do absolutnego minimum soft law okazało się nieskuteczne w kontekście regulacji aspektów, co do których istnieje ekspektatywa sankcji za niestosowanie się do określonych postanowień. A soft law wyklucza udział sankcji, bo tworzy tylko iluzoryczną odpowiedzialność. W przypadku, gdy mowa o sprawach ważnych, w których niedopuszczalna jest ‚odpowiedzialność przed samym sobą’ soft law jest nie do przyjęcia. Prawdę tę uwidocznił doskonale kryzys finansowy, wskutek którego wiele państw zdecydowało się na odejście od soft law i zastąpienie go stosownymi regulacjami hard law.

Przedstawiam jeszcze interesujący i bardzo świeży artykuł na temat słabości soft law w kontekście regulacji sektora finansowego.

Znikoma ‚świadomość kompensacyjna’ społeczeństwa

Przyjmowanie regulacji opartej o architekturę soft law musi być rozpatrywane w kategorii ‚rozsądnego grzechu’ w przypadku, gdy świadomość kompensacyjna jaką cechuje się polskie społeczeństwo jest dosłownie znikoma. Patrząc przez pryzmat ilości spraw jakie wpływają do Arbitra Bankowego takie stwierdzenie wcale nie jest przesadzone. Dlatego też, zamiast czekać na regulację ustawową lub wytyczne KNF w tym zagresie, trafną zagrywką wydaje się być wyprzedzenie wysiłków organów nadzoru i prawodawcy poprzez tworzenie pozorów samodyscypliny. Zapewni to ‚spokój’ przynajmniej na chwilę. Choć na pewno w miarę jak świadomość kmpensacyjna w społeczeństwie będzie wzrastać, KNF lub UOKIK zareaguje na pewno. Teraz nie ma po co…

Co więcej, przy takiej ilości skarg do Arbitra Bankowego trudno jest racjonalnie mówić o skuteczności soft law w Polsce. Ich liczba jest raczej wynikiem dwóch wypadkowych. Po pierwsze, nikomu nie chce się mocować z bankiem za 200 zł, bo sama długofalość dochodzenia roszczenia wygeneruje większe koszty aniżeli wynosi sam przedmiot sporu. Po drugie, wiele osób w ogóle nie wie o tym, iż istnieje taka instytucja (czy chociażby Rzecznik Ubezpieczonych) W Wielkiej Brytanii czy USA, za konsumenta działałaby kancelaria odszkodowawcza i sam rząd (który zresztą we wszystkich mediach systematycznie by informował o takiej opcji). Polsce natomiast, brakuje jeszcze odpowiedniej infrastruktury.




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Prawo ubezpieczeniowe, ubezpieczenia odszkodowania, dzialalnosc ubezpieczeniowa, ubezpieczenia finansowe, odszkodowania powypadkowe, zadoscuczynienie za blad, odszkodowania powypadkowe, zakład ubezpieczeniowy, PZU, Hestia, Warta, ubezpieczenia pomostowe, odszkodowania za blad medyczny, ubezpieczenia gospodarcze, agent ubezpieczeniowy, tanie ubezpieczenia