Zasady Europejskiego Prawa Ubezpieczeń (PEICL)
Ogólnie o PEICL
Czym są Zasady Europejskiego Prawa Ubezpieczeń? To prywatny dokument opracowany przez tzw. „Grupę z Innsbrucka” (czyli Grupę Restatement of European Insurance Contract Law), łączącą przedstawicieli nauki z kilkunastu krajów naszego kontynentu. Celem zespołu jest stworzenie podstawowych zasad rządzących umową ubezpieczenia. Nazywane są one z angielska PEICL- Principles of European Insurance Contract Law.
Naukowcy używają w swych pracach metody porównawczej (tzw. komparatystycznej), wydobywając ze swoich krajowych systemów prawnych te przepisy, które w możliwie dobry sposób dadzą się pogodzić z regulacjami występującymi w pozostałych państwach. Ma to doprowadzić do opracowania ogólnego, wzorcowego modelu europejskiej umowy ubezpieczenia.
Linki do pełnego tekstu PEICL: POLSKI , ANGIELSKI
Znaczenie PEICL
PEICL z założenia nie mają charakteru prawa powszechnie obowiązującego. Nie można więc przeceniać ich znaczenia. Ich zastosowanie może być jednak całkiem spore:
- pomocniczo przy wykładni (czyli interpretacji postanowień) umowy ubezpieczenia w zgodzie z zasadami uczciwego obrotu czy dobrych obyczajów handlowych,
- przy ustalaniu katalogu właściwych praktyk ubezpieczeniowych,
- jako inspiracja do tworzenia prawa na szczeblu unijnym bądź krajowym,
- jako wzór dla opracowywania poszczególnych, konkretnych umów ubezpieczenia (stworzenie tzw. wzoru standardowych warunków umowy).
Warto odnotować, że przyjęta przed trzema tygodniami rezolucja Parlamentu Europejskiego włącza (punktem 25) prace nad PEICL do większego projektu ustanowienia europejskiego prawa umów. Co więcej- instytucje unijne uznają, że europejskiej umowie ubezpieczenia należy nadać priorytetowy charakter „z uwagi na istniejące dla konsumentów korzyści wynikające szczególnie dla umów ubezpieczenia na niewielką skalę”.
Za SMS-a do więzienia
Badania przeprowadzone przez the National Transportation and Safety Board (NTSB) wykazały, iż poza alkoholem i narkotykami jednym z głównych czynników rozpraszających koncentrację kierowców i operatorów maszyn mechanicznych są telefony komórkowe.
W obliczu tak negatywnych wyników NTSB postuluje o zrównanie korzystania z telefonu komórkowego z prowadzeniem pod wpływem alkoholu lub narkotyków (Driving Under the Influence). Zdaniem przedstawicieli niniejszej instytucji jest to konieczne, zważywszy na powszechność występowania zjawiska oraz na nieświadomość społeczną konsekwencji do jakich ono prowadzi.
Więcej w artykule: Can U.S. Make Phoning While Driving as Taboo as Drunk Driving?
Pułapki postępowania likwidacyjnego
Postępowanie likwidacyjne
Po otrzymaniu zawiadomienia o zajściu zdarzenia losowego objętego ochroną ubezpieczeniową, zakład ubezpieczeń podejmuje postępowanie dotyczące ustalenia stanu faktycznego zdarzenia, zasadności zgłoszonych roszczeń i wysokości świadczenia. Informuje on osobę występującą z roszczeniem, jakie dokumenty są potrzebne do ustalenia odpowiedzialności zakładu ubezpieczeń, jeżeli jest to niezbędne do dalszego prowadzenia postępowania. Jest to tak zwane postępowanie likwidacyjne.
Ubezpieczyciel obowiązany jest spełnić świadczenie w terminie trzydziestu dni, licząc od daty otrzymania zawiadomienia o wypadku, a gdyby niemożliwe było wyjaśnienie wszystkich koniecznych okoliczności -w ciągu 14 dni od dnia, w którym było to możliwe. Zakład ubezpieczeń przy tym działać z należytą starannością oraz wypłacić od razu bezsporną część świadczenia.
Tyle teoria (dokładniej kodeks cywilny i ustawa o działalności ubezpieczeniowej). Praktyka czasami zaskakuje.
Pułapki zastawiane na konsumenta
Zakłady ubezpieczeń często piętrzą trudności przy wykonywaniu umów, przewlekając poza rozsądny czas postępowanie likwidacyjne. Może to służyć zniechęceniu uprawnionego z umowy do dochodzenia roszczenia lub skłonić go do zawarcia niekorzystnej ugody „dla świętego spokoju”. Najczęściej służą temu celowi pozornie neutralne postanowienia ogólnych warunków ubezpieczeń. Przykładów takich klauzul dostarcza nam UOKiK:
- Obowiązek dostarczenia oryginałów umów. W przypadku zagubienia oryginału uniemożliwia to dochodzenie roszczenia.
- Szczególne wymogi uwierzytelniania dokumentów (np. przez polską placówkę dyplomatyczną), co wiąże się ze sporymi utrudnieniami i kosztami.
- Uzależnienie spełnienia świadczenia od uzyskania stanowiska niezainteresowanego tym podmiotu trzeciego (np. dobrowolnego przyznania się placówki medycznej do błędu w sztuce lekarskiej).
- Krótkie terminy na zgłoszenie wypadku ubezpieczeniowego, których niedochowanie skutkuje obniżeniem świadczenia. Kiedy ubezpieczenie dotyczy przykładowo choroby bądź śmierci, zbyt krótki termin jest niezgodny z dobrymi obyczajami. Odpowiada to piętnowanemu w przepisach europejskich „wykorzystaniu przez przedsiębiorcę konkretnego nieszczęścia lub konkretnych okoliczności na tyle poważnych, że ograniczają one zdolność konsumenta do dokonywania ocen i podejmowania decyzji”.
Środek zaradczy
Odpowiedzią na nielojalne działania ubezpieczycieli jest art. 9 pkt 4 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Zgodnie z nim „żądanie od konsumenta zgłaszającego roszczenie, w związku z umową ubezpieczenia, przedstawienia dokumentów, których w sposób racjonalny nie można uznać za istotne dla ustalenia zasadności roszczenia, lub nieudzielanie odpowiedzi na stosowną korespondencję, w celu nakłonienia konsumenta do odstąpienia od zamiaru wykonania jego praw wynikających z umowy ubezpieczenia” jest nieuczciwą praktyką rynkową.
Dochodzenie swoich praw
Niesie to za sobą istotne i daleko idące skutki. Konsument, którego interes został zagrożony lub naruszony taką praktyką, może bowiem żądać: zaniechania tej praktyki, usunięcia jej skutków, złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Poza tym może domagać się naprawienia wyrządzonej szkody na zasadach ogólnych oraz zasądzenia odpowiedniej sumy pieniężnej na określony cel społeczny. Konsumentowi mogą też pomóc (z ograniczeniami bliżej określonymi w ustawie) Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Ubezpieczonych, organizacje konsumenckie oraz powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów. Co ważne, ciężar dowodu został przeniesiony na ubezpieczyciela. Udowodnienie, że dana praktyka rynkowa nie stanowi nieuczciwej praktyki wprowadzającej w błąd spoczywa bowiem na przedsiębiorcy, któremu zarzuca się stosowanie nieuczciwej praktyki rynkowej.
Więcej na temat niedozwolonych klauzul w o.w.u. ubezpieczeń na życie:
Zespół PiU powiększył się!
Mam ogromny zaszczyt poinformować wszystkich Czytelników o tym, iż z dniem dzisiejszym dotychczasowa redakcja bloga zostaje wzbogacona o jeszcze jednego autora.
Nowym współtwórcą bloga został Piotr Sury – prawnik z kipiącym potencjałem dziennikarskim i prawdziwie ubezpieczeniowym ‘zacietrzewieniem’. Gratuluję i życzę samych sukcesów!
Szczegóły dotyczące profilu nowego autora znajdują się w zakładce ‘O autorach’.
Franszyzną w konsumenta
Nie jest tajemnicą, iż wzmożona konkurencja stymuluje wyobraźnię graczy rynkowych – rynek jest jeden, a chętnych do udziału w zyskach wielu. Tym razem jednakże kreatywność popchnęła ubezpieczycieli w kierunku manipulacji cenami polis. Przyczyniły się do tego porównywarki produktów finansowych, skutecznie wypierające starą prawdę mówiącą o stosunku ceny do jakości (patrz niedawny wpis) oraz sytuacja finansowa samych konsumentów, którzy z racji ograniczonych zasobów szukają rozwiązań dobrych i tanich, łudząc się, że takie istnieją.
Do tej pory zniżkę cen polis można było zawdzięczać standardowym zabiegom ubezpieczycieli. Większość z nich była bardzo przewidywalna i sprowadzała się do żonglerki zapisami OWU, a cena polisy spadała wprost proporcjonalnie do liczby wyłączeń w umowie. Obecnie, modnym stało się ustanawianie wysokiej franszyzny. Skąd taki boom na franszyznę? Ponieważ jest to prosty i sprytny sposób zbicia przez ubezpieczyciela ceny polisy w dół, albowiem ustanowienie dość wyśrubowanych limitów redukuje ryzyko i częstotliwość konieczności wypłaty odszkodowania.
Nie byłoby w tym wszystkim nic złego, gdyby nie fakt, iż franszyzna nakładana przez ubezpieczycieli często jest rażąco nieadekwatna do poziomu wymaganej ochrony ubezpieczeniowej lub wartośći ubezpieczanego ryzyka. Nierzadko licuje ona wręcz z sensem wykupowania polisy. Na przykład, wg. ostatnich badań przeprowadzonych przez instytut badań rynkowych Defaqto wartośći te poszybowały w ostatnim roku o 34% w górę, a w niektórych przypadkach nawet o ponad 50%.
Jakie są konsekwencje takiego stanu rzeczy? Jak dla mnie jest to początek sytuacji w kótrej dostateczną alternatywą w stosunku do tak skonstruowanej polisy ubezpieczeniowej jest samoubezpieczenie. Bo czy franszyzna na poziomie 1/3 wartości przedmiotu czyni ubezpieczenie jakkolwiek atrakcyjnym? Na przykład, wykup polisy AC z takim limitem nie pokryje szkody poniesionej w stłuczce, gdyż uszkodzony reflektor może nie przekroczyć progu ustanowionej franszyzny. Czy nie lepiej jest więc samemu ponieść ryzyko naprawy samochodu, aniżeli płacić kilka tysięcy złotych co roku, szczególnie, gdy sam pojazd jest niewiele wart? Można też zastanowić się czy większość szkód to szkody częściowe czy całkowite, czy częściej mamy stłuczkę czy częściej ‘kasujemy’ samochód?
Wyjątkiem są ryzyka duże. Tutaj praktyki znane z produktów skierowanych do klientów indywidualnych nie są stosowane.
Misselling – definicja
Misseling to nic innego jak zespół wątpliwych pod względem prawnym i etycznym zachowań i procedur nastawionych na sprzedaż produktu finansowego. Za misselling możemy przyjąć na przykład sprzedaż dokonaną przez agenta ubezpieczeniowego, który świadomie/nieświadomie wprowadza konsumenta w błąd co do mechanizmu funkcjonowania oferowanego produktu, jego funcji i zastosowania, w czego konsekwencji konsument decyduje się na przystąpienie do umowy.
Aczkolwiek, jest to odrobinę nietrafne określenie, albowiem umacnia ono wyobrażenie, iż zjawisko to zachodzi jedynie w trakcie procesu sprzedaży. W rzeczywistości, za misseling oprócz błędnego procesu sprzedaży mogą zostać uznane działania marketingowe mające na celu wprowadzenie konsumenta w błąd, na przykład, reklamę manipulującą informacjami nt. danego produktu finansowego lub ulotkę informacyjną zatajającą jego istotne cechy.
Ekstremalną formą missellingu jest slamming. Slamming to już działanie podlegające pod odpowiedzialność karną, które polega na fałszowaniu podpisów klienta celem zawarcia umowy, tworzeniu umów w kształcie kwestionariusza informacyjnego nakierowanego na podstępne zdobycie zgody (podpisu) konsumenta i innych podobnych działaniach.
W Polsce misselling jest koncepcją abstrakcyjną z racji braku ram prawnych (nie istnieje model sprzedaży regulowanej) i doktrynalnych (doktryna mówi jedynie o sprzedaży agresywnej). Koncepcja ta jest szeroko rozwinięta w jurysdykcjach anglosaskich, skąd wywodzi swój rodowód. Tam, misseling traktowany jest bardzo poważnie (posiada status quasi-oszustwa lub naruszenia zasad rynkowych) i jest objęty sankcją.
Problem internetowych porównywarek
FSA wydało niedawno komunikat w którym przestrzega przed zbytnim sugerowaniem się ceną w procesie wyboru i kupna polis ubezpieczeniowych przy pośrednictwie porównywarek internetowych. Badanie przeprowadzone na zlecenie FSA wskazało, iż większość takich stron nie spełnia wymogów regulacyjnych, a także skłania konsumenta do wykupu ubezpieczeń nieadekwatnych do potrzeb (w skrajnych przypadkach sugerowany został wybór polisy całkowicie nieodpowiedniej).
Analiza przeprowadzona przez nadzór ujawniła również liczne niedociągnięcia w zakresie procesu sprzedaży. Głównym czynnikiem budzącym niepokój FSA było nieobiektywne promowanie przeciętnych lub nieprzyjaznych konsumentowi produktów. Za poważny problem uznano technikę polegająca na wyświetlaniu ofert wg. ceny, która wykształcała błędne przekonanie, iż produkt najtańszy jest najlepszy. Za niedopuszczalną przyjęto także praktykę celowego utrudniania dostępu do OWU.
Porównywarki internetowe, oferujące sprzedaż lub pośredniczące w sprzedaży ubezpieczeń, przez kilka kolejnych miesięcy pozostaną pod wzmożonym nadzorem FSA. W przypadku braku zmian zapowiadane są surowe sankcje.
Jaka jest więc najlepsza metoda na zakup ubezpieczenia przez konsumenta mającego nikłe pojęcie o obecnej ofercie produktowej?
Osobiście polecałbym pomoc wyspecjalizowanego multiagenta lub brokera ubezpieczeniowego. W przypadku, gdy zdecydujemy się dokonać wyboru bez pomocy specjalisty, najlepszym rozwiązaniem jest cierpliwość i dokładna lektura OWU.