Błąd a wypowiedzenie ochrony
Doktryna prawa ubezpieczeniowego, niezależnie od jurysdykcji i systemu prawnego, wskazuje, iż w przypadku wprowadzenia w błąd ubezpieczyciela przez ubezpieczającego, po stronie tego pierwszego leży prawo wypowiedzenia umowy. Istotą tego prawa jest dbałość o utrzymanie statusu umowy ubezpieczenia w sztywnych ramach zasady uberrimae fidei, jako gwarancji poszanowania interesow ubezpieczyciela, który dokonuje wyceny ryzyka na podstawie informacji udzielonych przez ubezpieczajacego.
Współczesna praktyka wysuwa jednakże szereg istotnych wątpliwości względem tej zasady. W jednym z wcześniejszych wpisów podniosłem dyskusję na temat tego, czy nieświadome zatajenie informacji może być traktowane przez ubezpieczyciela jako wprowadzenie w błąd. Natomiast co w przypadku, jeśli zamiast zatajenia ubezpieczający nieświadomie poda informacje, które są nieprawdziwe (świadome wprowadzenie w błąd posiada znamiona oszustwa ubezpieczeniowego)?
W takiej sytuacji, obrona zakładu ubezpieczeniowego zwykle nie ulega zmianie. Umowa ubezpieczenia zostaje uznana za nieważną ex ante (chyba, że w grę wchodzi kulancja), co skutkuje utratą wszystkich wypływających z niej przywilejów. W zależności od jurysdykcji, składki, które zostaly uiszczone w ramach umowy ubezpieczenia taką właśnie wadą, mogą ulec przepadkowi na korzyść ubezpieczyciela lub zostać zwrócone w chwili unieważnienia polisy. Zazwyczaj jednakże, pozostają one przy ubezpieczycielu co prowadzi do zjawiska, w którym ubezpieczyciel nie ponosząc ryzyka, uzyskuje dodatkowe dochody.
Na szczególną uwagę zasługują także inne zjawiska, które przez istnienie takiego stanu rzeczy ulegają wzmocnieniu.
1. Powstaje skłonność do zawierania umów w złej wierze
Opcja wypowiedzenia umowy ubezpieczenia przez ubezpieczyciela w przypadku nieświadomego wprowadzenia w błąd przez ubezpieczajacego daje ubezpieczycielowi pole do nadużyć na gruncie law & economics. Umowy bowiem będą zawierane zawsze, nawet pomimo wykrycia nieprawidłowości po stronie ubezpieczajacego, bo dla ubezpieczyciela będzie to zjawisko korzystne (zatrzymuje prawo do składek).
2. Pobudka do konstruowania zawiłych umów
Ubezpieczyciele w celu osiągnięcia zysku będą samoistnie dażyli do tego, by ubezpieczający nie był w stanie podać prawdziwych informacji o ryzyku. Zadanie to może być realizowane np. przy pomocy klauzul umownych, które są niezrozumiale, bądź, ustanawiają takie wymogi informacyjne, których ubezpieczajacy nie jest w stanie samodzielnie spełnić. W konsekwencji, będzie on zmuszony podać informacje najbliżej mu znane, które mogą nieznacznie odbiegać od rzeczywistości (np. nałożony zostanie wymóg podania bardzo technicznej specyfikacji ryzyka).
3. Eskalacja względem wymogów
Umacnianie przywileju wypowiedzenia umowy przez ubezpieczyciela w sytuacjach takich jak opisana powyżej, jest także bodźcem stymulującym wzrost wymogów jakie musi spełnić konsument w czasie przystępowania do umowy ubezpieczenia. W efekcie oznacza to, iż rzeczywista ochrona ubezpieczeniowa ulega skurczeniu.
Istnieje oczywiście szereg innych argumentów, których racji objętości na blogu przedstawiać nie będę. Moją intencją było jedynie rozbudzenie zainteresowania niniejszym tematem. Ciekawskim polecam lekturę artykułu Briana Barnes’a pt. Against Insurance Rescission. Polecam nawet pomimo tego, iz dotyczy on rozwiazań dotyczących common law.
Wielka Brytania – nowe kary za brak OC
Już za niespełna miesiąc (20 czerwca) w Wielkiej Brytanii wejdą w życie nowe regulacje, które pozwolą na szybsze egzekwowanie kar związanych z brakiem posiadania obowiązkowego ubezpieczenia OC i skuteczniejszą identyfikację kierowców uchylających się od tego wymogu.
Gwałtowna eskalacja ilości nieubezpieczonych kierowców to prawdziwy problem na wyspach. Szacuje się, iż może ich być nawet 1.4 mln. Na domiar złego, liczba ta z roku na roku wzrasta – średnio o 3%. Statystyki wskazuja, także iż co roku są oni sprawcami wypadków, w których rannych zostaje ponad 23.000, a ginie ponad 150 osób. To wynik dużo powyżej sredniej zachodnioeuropejskiej i problem, o którym wg. rządu ‘należy głośno mowić, ale jeszcze głośniej zwalczać.’ Stąd, dość surowa reakcja.
Nowelizacja dotyka istoty występku. Dawniej kara za brak obowiązkowego ubezpieczenia OC mogła być nałożona tylko w momencie kiedy osoba nieubezpieczona została złapana podczas kierowania pojazdem. Uaktualnione przepisy są znacznie surowsze, ponieważ nakładają obowiązek posiadania ubezpieczenia OC nawet wówczas, gdy kierowca nie znajduje się w samochodzie. Zniesienie niniejszego obowiazku następuje jedynie w przypadku wyrejestrowania pojazdu (SORN) i wyłączenia go z ruchu. Dlatego też, jeżeli do 20 czerwca 2011 roku każdy użytkownik auta nie będzie posiadał ważnej polisy OC, bedzie zmuszony wyrejestrować samochód albo poniesie sankcję (grzywna do 1000 funtów + odpowiedzialność karna).
Jak wskazuje Motor Insurers’ Bureau tak restrykcyjna polityka przysłuży się uczciwym kierowcom i pozwoli na nieznaczne obnizenie składek. Szkodowość nieubezpieczonych kierowców wpływala dodatnio na tendencję odwrotną, dokladajac do kosztu polisy Kowalskiego około 350-500 funtów rocznie.
PPI – kolejna odsłona skandalu
Dla brytyjskiego środowiska bankowego i ubezpieczeniowego maj nie jest miesiącem, w którym samopoczucie wzrastało wprost proporcjonalnie do poprawy pogody. Miesiąc ten odsłania kolejny rąbek tajemnicy w kontekście tzw. missellingu (sprzedaży agresywnej) PPI, ukazując niemalże w negliżu mechanizm operacyjny oraz rozmiar procederu.
Nie będę przytaczał liczb oraz statystyk. Wystarczy przytoczyć, iż Lloyds Banking Group na ewentualne roszczenia odszkodowawcze odłożyła 3.2 miliarda funtów, notując pierwszy negatywny trend bilansowy od momentu bailoutu (rok temu, w tym samym czasie grupa osiągnęła dodatni wynik na poziomie 1.1 miliarda funtów). Informacje o niniejszej rezerwie wywołały również zamierzanie na giełdzie, w którego efekcie, akcje Lloyds Banking Group z dnia na dzień spadły o 8.8%, przynosząc kolejne straty dla spółki i inwestorów indywidualnych.
Batalia w kontekście PPI jest prowadzona przez FSA przez przeszło 6 lat. Na początku była ona nakierowana na regulację nieścisłości, głównie poprzez inicjatywy typu soft law. Później, po odkryciu skali nadużyć, przybrała bardziej agresywną formę, ukierunkowaną na sankcje, aniżeli działalność prewencyjną. Kary związane były z niewłaściwym procesem sprzedaży, wprowadzaniem konsumenta w błąd oraz nierzetelnością produktu (PPI było skonstruowane w taki sposób, ażeby minimalizować prawdopodobieństwo konieczności wypłaty odszkodowania). W zwalczanie nieuczciwych praktyk włączony został także Office for Fair Trading (odpowiednik rodzimego UOKiK-u)
Co ciekawe, zarząd grupy otrzymywał absurdalne bonusy za wyniki sprzedaży PPI. Były CEO grupy, Eric Daniels, za swoje ‘poświecenie’ uzyskał 1.5 miliona funtów nagrody.