18-02-2011

Na wojnę z kancelariami odszkodowawczymi

Association of British Insurers (ABI) nie chce już dłużej nadstawiać drugiego policzka i wytacza wojnę  nieuczciwym kancelariom odszkodowawczym. Głównym zarzewiem konfliktu są coraz wyższe koszty likwidacji szkód dochodzonych przy udziale pełnomocników, którzy sztucznie windują ceny swoich usługdo nieracjonalnych wartości. Dlaczego? Bo korzyść jest obopólna – finanse konsumenta pozostają nienaruszone, gdyż koszt dochodzenia roszczeń jest pokrywany przez polisę ubezpieczeniową, natomiast prawnicy cieszą się większym zarobkiem, zdobytym szybko I bez większego wysiłku.

ABI chce powiedzieć stop takim praktykom, gdyż na chwilę obecną ubezpieczyciele czują się wykorzystani. Punktem honoru jest obniżenie kosztów postepowania cywilnego (ustalenia będą zmierzały w kierunku ustalenia maksymalnych kosztów).

Więcej na temat sprzeciwu ABI można znaleźć tutaj.

16-02-2011

Odpowiedzialność przewoźnika lotniczego za szkody na osobie

Odpowiedzialność przewoźnika lotniczego za szkody na osobie reguluje Konwencja Warszawska z 1929 roku.

Artykuł 17 niniejszej konwencji stanowi:

″Przewożący odpowiedzialny jest za szkody wynikłe w razie śmierci, zranienia lub wszelkiego innego uszkodzenia ciała, którego doznał podróżny, jeśli wypadek, który spowodował szkodę, zdarzył się na pokładzie statku powietrznego lub podczas wszelkich czynności związanych z wsiadaniem i wysiadaniem.″

Miejsce powstania szkody podlegającej kompensacji

Powyższy zapis wymienia więc dwa potencjalne miejsca, w których przewoźnik przejmuje odpowiedzialność za szkody osobowe pasażerów. Pierwszym z nich jest pokład statku powietrznego. Drugim zaś, jest wystąpienie szkody podczas wszelkich innych czynności związanych z wsiadaniem i wysiadaniem. Pomimo iż definicje te nie wydają się nastręczać problemów interpretacyjnych, istnieje wiele rozbieżnych wyobrażeń co do granic ich znaczenia. Poniżej, interpretacja tych dwóch terminów w świetle orzecznictwa międzynarodowego.

Pokład samolotu

W sprawie Herman v Trans World Airlines 12 Avi 17,304 (NY Sup Ct, 1972) przewoźnik został obarczony odpowiedzialnością za szkody osobowe pasażerów, wyrządzone przez porywaczy poza pokładem samolotu. Pomimo tego, że poszkodowani nie przebywali nieustannie na pokładzie samolotu, gdyż ten przymusowo wylądował na pustyni w Jordanii, sąd uznał, iż mimo wszystko spędzali na nim zdecydowaną większość swojego czasu. Dlatego też, wszelkie szkody które się ujawniły i zostały zgłoszone przez pasażerów, zostały potraktowane jako szkody, które nastąpiły na pokładzie statku powietrznego. W orzeczeniu Husserl v Swiss Air 485 F 2d 1240 (1973) sąd dokonał jeszcze szerszej wykładni tego terminu. Za pokład samolotu uznano ‘cały czas pomiędzy początkowym wejściem na pokład statku powietrznego w miejscu startu/odlotu a opuszczeniem pokładu w miejscu planowanej/końcowej destynacji’.

Czynności związane z wsiadaniem i wysiadaniem

W przypadku zrozumienia tego co stoi za pojęciem ‘czynności związanych z wsiadaniem i wysiadaniem’ występuje diametralna różnica pomiędzy państwami common law a civil law. W USA zastosowanie znajduje trzyczęściowy test, na mocy którego ustala się czy zdarzenie takie może być podciągnięte pod ‘czynności związane z wsiadaniem i wysiadaniem’. Bez wdawania się w większe szczegóły, amerykańska doktryna za istotne kryteria przyjmuje miejsce zdarzenia, charakter zdarzenia oraz tzw. wpływ przewoźnika na wydarzenie powodujące wypadek. Regułą jest, że za wypadki które zdarzyły się na terminalu lotniska w trakcie abordażu, odpowiedzialność ponosi przewoźnik. Np. w Ricotta v Iberia 482 F Supp 497 sąd uznał, iż wypadek, który wystąpił na płycie lotniska,w drodze do samolotu, należy zakwalifikować jako wypadek za który przewoźnik ponosi odpowiedzialność. W państwach civil law np. We Francji za czynność związaną z wsiadaniem i wysiadaniem uznaje się moment w którym pasażer pozostaje pod kontrolą przewoźnika. Stanowisko to potwierdza orzeczenie w Mache v Air France (1996) 29 RGAE 32.

Jaka szkoda podlega kompensacji?

Za szkodę w kontekście Konwencji Warszawskiej należy uznać, ‘szkody wynikłe w razie śmierci, zranienia lub wszelkiego innego uszkodzenia ciała.’ Co stoi za tymi pojęciami? Poza niebudzącym wątpliwości pojęciem ‘śmierci,’ niejasności nastręcza interpretacja ‘zranienia’ i ‘wszelkich innych uszkodzeń ciała’. Nie wiadomo bowiem, czy zranienie jest definicją, która ma się odnosić jedynie do zranienia fizycznego w postaci zadrapania, bruzdy powypadkowej, czy też obejmuje ona swoją konotacją także zadrapania ‘na psychice’. Z kolei znaczenie ‘wszelkich innych uszkodzeń ciała’ jest terminem tak nieprecyzyjnym, iż trudno wskazać uszkodzenia ciała, które nie wchodziłyby w zakres znaczeniowy tej definicji. W konsekwencji ‘wszelkim innym uszkodzeniem ciała może być wysypka, skręcenie nogi, skaleczenie, guz i wiele innych drobnych urazów.

Orzecznictwo międzynarodowe dokonuje niejednolitej wykładni tych przesłanek, choć na ogół istnieje tendencja do wykładni rozszerzającej. Dlatego też szkoda na osobie przybiera kształt definicji o bardzo szerokim zakresie znaczeniowym. Wedle tej tendencji za szkodę na osobie uznano:

Zatrucie – Abdulrahman Al-Zamil v British Airways 770 F 2nd 3 (1985)

Uraz psychiczny – Air France v Teichner (1985) 39 RFDA 232, [Choć w stosunku do tego czy uraz psychiczny podlega kompensacji, wiele wątpliwości wyraziła judykatura USA w orzeczeniu Eastern Airlines v Floyd 499 US 530 (1991)]

Reakcję alergiczną ze względu na środku użyte przez przewoźnika do sanitaryzacji kabiny – Cappachione v Quantas Airtlines 25 Avi Cas 17, 346 (CD cal., 1996)

Utratę osoby bliskiej – Preston v Hunting [1956] 1 QB 454

11-02-2011

Raport nt. skargowości w 2010 roku

Rzecznik Ubezpieczonych opublikował raport nt. skarg dotyczących ubezpieczeń gospodarczych oraz zabezpieczenia społecznego w 2010 roku.

Wnioski jakie można wysnuć po jego lekturze są nastepujące:

- co raz więcej z nas decyduje się na indywidualna walkę z ubezpieczycielem i odrzuca możliwość współpracy z firmami zajmującymi się likwidacją szkód i dochodzeniem roszczeń odszkodowawczych. Skargi indywidualne wnoszone bez udziału pośrednika stanowiły aż 79,8% ogółu zgłaszanych spraw.

- liczna grupa skarg odnosiła się do ubezpieczeń komunikacyjnych (6664 skargi na 9532 ogółem). W tym kontekście skarżący najczęściej narzekali na błędy w obliczaniu składek (podwójna składka, brakz zwrotu nadpłaty składki). Wiele wątpliwości podnoszono także w zakresie ubeczpieczenia auto casco.

- aż 1600 konsumentów, co stanowiło 13,4% ogóły skarżących, nie było zadowolonych z jakości ubezpieczeń na życie. Większość ze spraw dotyczyła ubezpieczeń PZU ze starego portfela.

- złożono 212 wniosków o interpretację przepisów ubezpieczeniowych

- w kwestii ubezpieczeń od następstw nieszczęśliwych wypadków – łącznie 188 spraw (1,6%) – konsumenci najczęściej skarżyli się na odmowę wypłaty odszkodowania

Wiecej szczegółów w raporcie.

04-02-2011

Przedawnienie roszczenia regresowego

Dzisiaj trochę informacji na temat przedawnienia roszczenia regresowego. Kilka osób poprosiło mnie o poradę w tym względzie. Znalazło się także paru Czytelników, którzy najzwyczajniej zażądali uzupełnienia materiału poświęconego regresowi ubezpieczeniowemu.

Zaspokajam ninieszą potrzebę. Ale posłużę się doskonałym tekstem Marcina Krzemińskiego, z którego sam wiele wyniosłem. Jest to bardzo obszerne i rzetelne , przynajmniej moim zdaniem, opracowanie dotyczące przedawnienia roszczeń regresowych. Tekst pochodzi z Gazety Ubezpieczeniowej.

02-02-2011

Soft Law a PPI – 3 punkty widzenia

Dowiedziałem się dzisiaj za pośrednictwem Gazety Ubezpieczeniowej, iż Związek Banków Polskich i Polska Izba Ubezpieczeń na wspólnym posiedzeniu ustaliły „Rekomendację w sprawie dobrych praktyk w zakresie ubezpieczeń finansowych powiązanych z produktami bankowymi zabezpieczonymi hipotecznie.” (PPI) Pomimo posiadania tylko wstępnych informacji co do kształtu i ostatecznych postanowień postanowienia, należy wskazać, iż inicjatywa sama w sobie jest pozytywnym impulsem. Nie od dziś bowiem wiadomo, iż instytucje finansowe częstokroć wykorzystują swoją przewagę nad konsumentem. Wystarczy popytać się w kręgu najbliższych znajomych, by otrzymać stosunkowo wiarygone badanie opinii publicznej na ten temat. Ale czy takie niewiążące postanowienie jest w stanie cokolwiek zmienić? Osobiście śmiem twierdzić, że nie! Czemu? Przedstawiam 3 argumenty, które stoją za moim poglądem.

Interes ekonomiczny i regulacyjny

Napoleon Bonaparte zwykł mawiać, iż ‘są tylko dwie rzeczy, które jednoczą ludzi: strach i interes’. Niniejszą maksymę można skutecznie odnieść do inicjatywy ZBP i PIU. Można wywnioskować bowiem, iż pomysł dobrowolnego poddania się regulacjom, które de facto tworzy się jednostronnie, to strategia na oddalenie od siebie zainteresowania ze strony nadzoru rynkowego. A takie zainteresowanie ze strony KNF-u czy UOKIK-u może niedługo powstać i być uzasadnione, szczególnie po niedawnych doświadczeniach FSA w przedmiocie powyższej rekomendacji. Lepiej jest więc dmuchać na zimne’ i mieć wymówkę, iż przeciwdziała się niedociągnięciom. Dlaczego? Bo ewentualna interwencja KNF-u czy UOKIK-u może przynieść wiele niekorzystnych konskewencji. Może nie tylko ograniczyć strefę wpływów, poprzez nałożenie szeregu restrykcji w kotenkście samego produktu finansowego (np. pod względem jego budowy i metod dystrybucji), uciążliwych dla podmiotów operujących na tym rynku. Może także wprowadzić solidne kary za nadużywanie pozycji dominujące i wykorzystywaie nieświadomości konsumenta. Tak przynajmniej rysowała się sytuacja w Wielkiej Brytanii, gdzie za agresywną sprzedaż PPI banki otrzymywały niebotyczne kary, a system kompensacji w ramach Financial Services Compensation Scheme nie nadążał z wypłatą odszkodowań. A jedno i drugie oznacza dla banków straty. Rachunek jest więc prosty. W imię interesu, lepiej ograniczyć się samemu, niż zostać ograniczonym.

Wątpliwa skuteczność soft law w kontekście bankowośc

Ograniczając się do absolutnego minimum soft law okazało się nieskuteczne w kontekście regulacji aspektów, co do których istnieje ekspektatywa sankcji za niestosowanie się do określonych postanowień. A soft law wyklucza udział sankcji, bo tworzy tylko iluzoryczną odpowiedzialność. W przypadku, gdy mowa o sprawach ważnych, w których niedopuszczalna jest ‘odpowiedzialność przed samym sobą’ soft law jest nie do przyjęcia. Prawdę tę uwidocznił doskonale kryzys finansowy, wskutek którego wiele państw zdecydowało się na odejście od soft law i zastąpienie go stosownymi regulacjami hard law.

Przedstawiam jeszcze interesujący i bardzo świeży artykuł na temat słabości soft law w kontekście regulacji sektora finansowego.

Znikoma ‘świadomość kompensacyjna’ społeczeństwa

Przyjmowanie regulacji opartej o architekturę soft law musi być rozpatrywane w kategorii ‘rozsądnego grzechu’ w przypadku, gdy świadomość kompensacyjna jaką cechuje się polskie społeczeństwo jest dosłownie znikoma. Patrząc przez pryzmat ilości spraw jakie wpływają do Arbitra Bankowego takie stwierdzenie wcale nie jest przesadzone. Dlatego też, zamiast czekać na regulację ustawową lub wytyczne KNF w tym zagresie, trafną zagrywką wydaje się być wyprzedzenie wysiłków organów nadzoru i prawodawcy poprzez tworzenie pozorów samodyscypliny. Zapewni to ‘spokój’ przynajmniej na chwilę. Choć na pewno w miarę jak świadomość kmpensacyjna w społeczeństwie będzie wzrastać, KNF lub UOKIK zareaguje na pewno. Teraz nie ma po co…

Co więcej, przy takiej ilości skarg do Arbitra Bankowego trudno jest racjonalnie mówić o skuteczności soft law w Polsce. Ich liczba jest raczej wynikiem dwóch wypadkowych. Po pierwsze, nikomu nie chce się mocować z bankiem za 200 zł, bo sama długofalość dochodzenia roszczenia wygeneruje większe koszty aniżeli wynosi sam przedmiot sporu. Po drugie, wiele osób w ogóle nie wie o tym, iż istnieje taka instytucja (czy chociażby Rzecznik Ubezpieczonych) W Wielkiej Brytanii czy USA, za konsumenta działałaby kancelaria odszkodowawcza i sam rząd (który zresztą we wszystkich mediach systematycznie by informował o takiej opcji). Polsce natomiast, brakuje jeszcze odpowiedniej infrastruktury.