Formy prawne TU
Według brzmienia art. 5 Ustawy o działalności ubezpieczeniowej z dnia 22 maja 2003 r., działalność ubezpieczeniową mogą prowadzić podmioty posiadające formę prawną spółki akcyjnej lub Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW). Niniejszy wymóg jest cechą specyficzną polskiego prawa ubezpieczeniowego, ponieważ konieczność jego istnienia jest nieznana jurysdykcjom obcym (szczególnie Wielkiej Brytanii dozwalającej ogromną elastyczność w tym zakresie).
Wyjątkiem od reguły zawartej w art. 5 są zagraniczne zakłady ubezpieczeń (definicja w rozumieniu Ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej) względem których, ustawa nie precyzuje wymaganej formy prawnej, ograniczając się jedynie do lakonicznej implementacji zasady swobody świadczenia usług ubezpieczeniowych. Wydaje się zatem, iż nic nie stoi na przeszkodzie, by zagraniczny zakład ubezpieczeń prosperował w formie innej, aniżeli spółka akcyjna czy TUW.
Jakie konsekwencje rodzi ograniczenie formy prawnej w jakiej mogą wykonywać działalność ubezpieczeniową zakłady ubezpieczeń?
1. Utrudnia harmonizację prawa polskiego z prawem Unii Europejskiej, które nie uważa formy prawnej działalności zakładu ubezpieczeniowego, jako istotnego czynnika w kontekście regulacji sektora ubezpieczeniowego.
2. Potęguje niespójność prawa z racji stosowania niejednolitych wymagań względem krajowych i zagranicznych zakładów ubezpieczeń (rozbieżność pomiędzy art. 128 a art. 5).
3. Ogranicza elastyczność rynku i jego rozwój.
Obecnie postuluje się, by zasada wprowadzona przez art. 5 Ustawy o działalności ubezpieczeniowej została zniesiona.
Model architektury takaful
Takaful (‘wspólna gwarancja’ lub ‘wzajemne zagwarantowanie’) w świecie zachodnim jest nowatorskim modelem ubezpieczenia. Takaful to jednak antyczna forma, znana i praktykowana na długo przed popularyzacją modeli uznanych współcześnie. Wywodzi się ona z tradycji muzułmańskich i prawa szariatu, które zakazują zawierania tradycyjnych umów ubezpieczenia, uznając mechanizm ich funkcjonowania za niegodny i niespójny z zasadami wiary. Islam potępia bowiem wzbogacanie się w oparciu o zdarzenia losowe, niepewne, a operacje tego typu traktuje na równi z hazardem. Sam Koran głosi, iż nie można uzyskiwać dochodu (riba) na podstawie odpłatnego przyjmowania ryzyka (gharar).
Istnieją trzy tradycyjne modele takaful, zaadoptowane do celów sektora ubezpieczeniowego. Aczkolwiek wykorzystywane są one także przez banki i inne instytucje finansowe do kształtowania nowych instrumentów inwestycyjnych, ze względu na wyjątkową elastyczność i zdolność dostosowywania do indywidualnych potrzeb.
Mudaraba – jest stosunkiem kontraktowym pomiędzy inwestorem (rabb al-mal) oraz osobą zarządzającą powierzonym majątkiem (mudarib). Mudarib w swoich decyzjach jest niezależny i dopóty dopóki generuje on zysk, inwestor nie ma prawa ingerować w jego decyzje. Wszystkie wypracowane profity dzielone są między obydwa podmioty w proporcjach uzgodnionych w momencie podpisywania umowy, tak by wykluczyć element nieprzewidywalności. Straty zaś ponosi jedynie inwestor, choć dotykają one również osobę zarządzającą, ponieważ nie otrzymuje ona wynagrodzenia za swoje usługi. Model ten często jest aplikowany do polis inwestycyjnych i produktów strukturyzowanych.
Wakala – jest stosunkiem umownym opartym na zaufaniu. Model ten zakłada dwie strony: inwestora i podmiot reprezentujący inwestora (pełnomocnik), który w jego imieniu dokonuje określonych inwestycji. Ważne jest by inwestycje dokonywane przed podmiot reprezentujący interesy inwestora, były oparte o instrumenty zgodne z prawem szariatu. W zamian za swoje usługi podmiot reprezentujący inwestora ma prawo do prowizji za swoje usługi. Istotne jest jednak to, iż inwestor otrzymuje tylko taką część zwrotu z inwestycji jaka została ustalona w umowie. Wszelkie nadwyżki zachowuje podmiot reprezentujący inwestora. Na przykład, gdy inwestor powierza bankowi określony kapitał z 5% stopą zwrotu, to w przypadku gdy bank uzyska większą stopę zwrotu , załóżmy 7%, to inwestor otrzymuje 5%, a bank zachowuje nadwyżkę (pozostałe 2%).
Re-takaful – jest formą reasekuracji opartą na systemie takaful.
Koncepcja takaful jest entuzjastycznie recypowana przez państwa zachodnie. Na tle innych, tradycyjnych produktów ubezpieczeniowych, konkurencyjność różnorakich form takaful wykazuje stałe tendencje wzrostowe, szczególnie na rynku międzynarodowym (S Jaffer, Islamic Insurance: trends, opportunities and the future of taka ful, str. 5). Trend ten jest wynikiem nie tylko bogatej linii produktów oferowanych na kanwie tego systemu (wszelkiego rodzaju ubezpieczenia na życie, ubezpieczenia gospodarcze i majątkowe), ale także pewności obrotu i prostoty jaką on gwarantuje.
Ciekawy opis tej instytucji znalazł się w jednym z numerów Wiadomości Ubezpieczeniowych, który można znaleźć tutaj (artykuł Dr Roberta Kurka).
Niniejsze opracowanie stanowi jedynie przedsmak możliwości jakie oferuje tzw. islamie finance. W celu dokładniejszego zgłębienia niniejszych zagadnień pragnę polecić dwie pozycje.
1. K Hassan, M Lewis, Handbook of Islamic Finance (Elgar Publishing 2007)
2. N Schoon, Islamic Banking and Finance (Spiramus Press 2009)
Wycieczkowe bóle głowy
Sezon wakacyjny dobiega końca. Kończą się także wpływy zakładów ubezpieczeń z tytułu polis turystycznych, które z roku na rok zdobywają coraz większą popularność. Atrakcyjna cena, dobrze zaplanowany marketing i strategia sprzedaży często powodują, że konsument ulega wrażeniu, iż ubezpieczenie turystyczne to gwarancja spokoju za niewielką cenę. Rzadko kto jednak poświęca dłuższą chwilę na to, by na chłodno przeanalizować czy ubezpieczenie turystyczne jest rzeczywiście potrzebne i jaką realną ochronę zapewnia. Na co więc należy zwrócić szczególną uwagę?
Gdzie jedziemy?
Jak wskazują wyniki badań przeprowadzonych przez Sainsbury’s Finance (2010), koszty konsultacji lekarskiej w szpitalu nie zawsze są tak wysokie, by ubezpieczenie turystyczne uznać za konieczność. Niezbędne jest ono na pewno w Stanach Zjednoczonych, gdzie średni koszt konsultacji medycznej wynosi 25,000 zł, czy Wyspach Kanaryjskich, gdzie za wizytę w szpitalu możemy zapłacić nawet 10,000 zł. Niekiedy jednakże dobrą alternatywą jest zwyczajne podjęcie ryzyka, szczególnie kiedy podróżujemy do krajów Unii Europejskiej. Wówczas koszt ewentualnego leczenia, wizyty na ostrym dyżurze oraz kosztów dodatkowych (np. badań diagnostycznych) pokryje państwo okaziciela paszportu. Warunkiem koniecznym jest tylko posiadanie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ).
Czy posiadamy już ubezpieczenie turystyczne?
Często w ramach zwiększania konkurencyjności banki i inne instytucje oferują produkty strukturyzowane, to jest takie, które składają się z wielu różnych podproduktów tworzących całość. Istnieje więc realna szansa, iż np. posiadając kartę kredytową, jesteśmy także posiadaczami polisy turystycznej.
Na jakie warunki opiewa polisa turystyczna?
Zanim ulegniemy pokusie kupna ubezpieczenia turystycznego w przyszłości warto sprawdzić na jakie warunki opiewa zaprezentowana nam polisa. Dokładna analiza zazwyczaj wykazuje szereg niekorzystnych postanowień, na przykład, duży wkład własny bądź franszyzę ustawioną na bardzo wysokim poziomie. W rezultacie takich zabiegów rzeczywista ochrona jaką gwarantuje ubezpieczenie turystyczne jest znikoma, albowiem kształt umowy wyłącza najczęstsze urazy lub dolegliwości, jakie mogą się przytrafić za granicą.
Antidotum na kryzys
Większość treści ukazujących się ostatnimi czasy na łamach prasy codziennej, a także wydawnictw profesjonalnych, poświęcona była analizie kryzysu, jaki mocno zastrząsł rynkiem finansowym. Jednym z ciekawszych artykułów profesjonalnych poruszających tę problematykę od strony sektora ubezpieczeniowego jest artykuł Martin’a Eling’a and Hato Schmeiser ‘a zatytułowany Insurance and the Credit Crisis: Impact and Ten Consequences for Risk Management and Supervision.
Artykuł ten jest o tyle interesujący, iż nie tylko przedstawia dość szczegółową analizę ‘pokryzysowego’ stanu sektora ubezpieczeniowego, ale także dokonuje szeregu praktycznych rekomendacji na podstawie tych spostrzeżeń. Autorzy w sposób precyzyjny określają 10 obszarów, które wymagają dalszego dopracowania, by problemy jakie ujawniły się w czasie zapaści gospodarczej nie przytrafiły sie po raz kolejny w przyszłości.
Katastrofa a ubezpieczenia indywidualne
Pragnę polecić niezwykle ciekawy artykuł Michael’a Faure’a i Veronique Bruggeman z niedawnego wydania Connecticut Insurance Law Journal (dostępny tutaj). Tekst przedstawia znaczenie transferu ryzyka związanego ze szkodami katastroficznymi oraz częstotliwością ich występowania, a także prezentuje argumenty za obowiązkowym ubezpieczeniem indywidualnym od ryzyk tego rodzaju.
Ujmując w wielkim skrócie argumenty przedstawione przez autorów artykułu, szkody katastroficzne będą coraz częstszym zjawiskiem dotykającym konsumentów i ubezpieczycieli. Główny wpływ na taki stan rzeczy będzie miał zmieniający się klimat, który jednocześnie zwiększy częstotliwość występowania klęsk żywiołowych, oraz czynniki postronne (np. większa gęstość zaludnienia) intensyfikujące zakres poniesionych szkód. Z tego też względu, ubezpieczenie od szkód katastroficznych powinno być czymś, co każdy rozsądny człowiek powinien posiadać, aby uchronić się od niekorzystnych skutków potencjalnych szkód. Powszechna chęć ubezpieczenia się na wypadek np. huraganu, ma również sens z punktu widzenia interesu ekonomicznego. Więcej polis to więcej funduszy na ewentualną kompensację szkód.
Skoro jest istnieje możliwość ubezpieczenia się od skutków klęsk żywiołowych czemu tego nie robimy? Autorzy przytaczają szereg argumentów od strony konsumenta i ubezpieczycieli.
Wśród tych pierwszych znajduje się nieświadomość zagrożenia i brak ‘potrzeby’ kupna ubezpieczenia. Konsumenci są przeświadczeni, iż taki produkt ubezpieczeniowy jest nieprzydatny i nie spełnia swojej roli. Nie znają ryzyka jakie się wiąże z daną klęską żywiołową i dlatego rezygnują z zapewnienia sobie spokoju poprzez wykupienie odpowiedniej polisy. Jest tak nawet pomimo tego, iż istnieje silne lobby administracyjne i rządowe, propagujące zalety takiego rozwiązania. Nieistnienie potrzeby ubezpieczenia się jest związany z szeregiem zachowań konsumenckich. Na przykład, badania dowodzą, iż konsumenci wolą podjąć ryzyko straty niepewnej, acz dużej, aniżeli małej, w postaci składki ubezpieczeniowej, a pewnej, którą trzeba uiszczać. Brak chęci wykupu ubezpieczenia indywidualnego jest także wynikiem ekspektatywy społecznej, która kształtuje pogląd, że w razie katastrofy, środki publiczne pokryją straty.
Ubezpieczyciele z kolei niechętnie przyjmują takie ryzyko, ponieważ jest ono słabo przewidywalne, jest coraz powszechniejsze, ciężkie do oszacowania, a w razie wystąpienia, niesie za sobą olbrzymie koszty kompensacji. Choć jest to niechęć trochę na wyrost, bo gdyby chociaż co piąta osoba posiadała polisę od skutków ryzyk katastroficznych, to w wyniku klęski żywiołowej, towarzystwo ubezpieczeniowe nie ucierpiało by tak jak w przypadku, gdyby taka polisa była w posiadaniu co setnej osoby.
Remedium na ten problem ma być obowiązkowe ubezpieczenie indywidualne od szkód katastroficznych. Za modelowe rozwiązanie autorzy podają system francuski, gdzie tego typu ubezpieczenie funkcjonuje już od lat, a cały system zdaje egzamin.